Zbójeckie prawo pracodawcy

Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Sytuacja na rynku pracy jest wciąż skomplikowana. Nieco mniej firm myśli o zwalnianiu, niż kwartał temu, ale wciąż jest to więcej od planujących zatrudnianie. Część firm wykorzystuje kryzys, by zamienić droższych pracowników na tańszych. W ten sposób obniżają koszty funkcjonowania.
 
Taki obraz wyłania się z badania NBP „Informacja o kondycji sektora przedsiębiorstw ze szczególnym uwzględnieniem stanu koniunktury w II kw. 2013 oraz prognoz koniunktury na III kw. 2013 roku”. Szefów firm i dyrektorów pytano o to, co działo się z płacami i zatrudnieniem w ostatnich kwartałach w ich firmach, oraz jakie mają plany.
 
Szefowie przyznali, że niewielu z nich w zeszłym roku podniosło płace na tyle, by zniwelować skutki wysokiej inflacji – zrobiła to tylko co siódma firma i to głównie duże przedsiębiorstwa. Za to, co trzecia firma zwalniała pracowników. A w 17 proc. ankietowanych przedsiębiorstw obniżono płace (w tym w 7 proc. zasadnicze). Szefowie firm spowalniali, albo zamrażali awanse i w ten sposób także zmniejszali koszty pracy. Robiła tak co czwarta firma.
 
Ale z badania wynika, że część firm zwalniała, by przyjąć tańszych pracowników. Zrobiła tak prawie co szósta firma, w której przeprowadzono zwolnienia dobrowolne i co dziesiąta – która wcześniej zwolniła pracowników.
 
Ten sposób obniżania kosztów stosowany jest nadal. Jak tłumaczą autorzy raportu „Przy spadającym popycie na pracę oraz podwyższonym bezrobociu potrzeba zatrudnienia nowych pracowników nie wiąże się, podobnie jak w poprzednich kwartałach, z koniecznością oferowania wyższych wynagrodzeń. Znakomita większość przedsiębiorców (ponad 80 proc.), zatrudniając nowych pracowników w II kwartale, bądź planując ich zatrudnienie w III kwartale, proponuje im wynagrodzenia zbliżone do wynagrodzeń osób już pracujących o podobnych kwalifikacjach. Wyższe płace należą w takiej sytuacji nadal do wyjątków. Znacznie częściej firmy zamierzają nowym pracownikom oferować niższe wynagrodzenia.”
 
A kto może chcieć zatrudniać? Firmy swoje plany związane ze zwiększeniem liczby pracowników łączą z prognozami produkcji. Jeśli spodziewają się większej, to zastanawiają się nad powiększeniem grona współpracowników. Są to eksporterzy, część producentów dóbr konsumpcyjnych nietrwałych, handel i transport. Ale analitycy NBP zwracają uwagę, iż o takich planach mówi niespełna 10 proc. pytanych firm, a o redukcjach – ponad 13 proc.
 
Wciąż o redukcjach myślą firmy budowlane, pogarsza się sytuacja w usługach.
 
Jedynie co czternasta – piętnasta firma lub instytucja zamierza podnosić wynagrodzenia w III kwartale. Większość z nich myśli o kilkuprocentowych ( do 5 proc.) podwyżkach. Z analiz NBP wynika, że może je dostać ok 10 proc. pracujących. Nieco wyższe – do 10 proc. płacy – ponad 3 proc. zatrudnionych. Z informacji NBP wynika, iż najczęściej podwyżki planowane są w firmach Skarbu Państwa (22,9 proc.) oraz jednostkach samorządowych (17,5 proc.). W przedsiębiorstwach z przewagą kapitału zagranicznego podwyżki są przewidywane znacznie częściej niż w podmiotach prywatnych krajowych (11,3 proc. wobec 4,7 proc.).
 
W budownictwie nadal stosunkowo dużo przedsiębiorstw planuje redukcję wynagrodzeń (6,9 proc.).
 
http://biznes.onet.pl/